Tabloid czasem musi, bo się udusi. Musi wypluć całą swoją tabloidowość, rynsztokowość, mieszaninę krwi i spermy, jarmarczne błyskotki. Kiedy brakuje doraźnych zbrodni, które można opisać z najdrobniejszymi, najbardziej odrażającymi szczegółami, sięga się do historii. Historia oferuje nam niezmierzone obrzydlistwa i jest jedną z ukochanych nauk tabloidów - oczywiście, nie sama w sobie, ale szumowiny, które się zbierają na powierzchni uczonych opracowań, skandaliczne wyimki, przypisy wypolerowane i podniesione do rangi istoty sprawy. Wszystkie te "Skandale papieskich dworów", "Żywoty wielkich ladacznic" czy "Z torturami przez wieki i kraje" są od niepamiętnych czasów ulubioną pożywką prasy brukowej. Imał się tego również "Tajny detektyw" w serii artykułów o egzekucjach pt. "Widmo śmierci".
CZYTAJ WIĘCEJ